niedziela, 29 marca 2015

ciąg dalszy...

   Nie wiem czy byłam zawiedziona czy szczęśliwa,że żyję.Miałam jednak świadomość,że to tylko kwestia czasu.Wystarczy sekunda niepewności.Mimo wszystko nie powinnam pozwolić sobie wtedy na słabość...jaką było kontynuowanie swojej egzystencji.
Leżałam na jakimś twardym materacu,chyba w drewnianej szopie,spętana prymitywnymi sznurkami,które zauważyłam też na drugim końcu tego "pomieszczenia".Nikogo nie było.Zastanawiałam się,czy ten ktoś wiedział kim jestem zostawiając mnie tu samą.A może krył się gdzieś tutaj czekając na moją reakcję? Rozglądając się powoli wokół,szukałam potencjalnych skrytek,ale żadnej ciekawej<jak dla mnie> nie znalazłam.Słońce przeniknęło przez szpary pomiędzy deskami i padło jasną smugą na moją twarz."Jest dzień"-tak bardzo odkrywcze.
Starałam się sprawiać wrażenie otępiałej,choć w rzeczywistości moje siły powróciły.Rzuciłam się z powrotem na materac symulując senność,a tak naprawdę zastanawiając się, o co tu chodzi.
     




-Jeszcze śpi.-usłyszałam słowa jakiegoś młodego mężczyzny.

-Jesteś pewna?-spytał nieznajomy mężczyzna.
-Nie kurwa,nie jestem!-powiedział dość głośno opanowanym,ale kipiącym złością głosem.
-Cicho,Sigrid.Jeszcze ją obudzisz.
-Środki trzymają ją już 2 dni.Swoją drogą a co jeśli coś jej się stanie?Przecież jest nam potrzebna.
-Do cholery,nie dramatyzuj,takie osoby jak ona mają nadzwyczajne zdolności do regeneracji.Zapomniałaś?
-Dobrze już,jedźmy do Viren,Albert popilnuje tych dwóch aniołków.

Sigrid?Wydawało mi się,że jest to imię żeńskie,gdzieś z okolic północnej Europy,ale najwidoczniej się myliłam.Zresztą która kobieta ma taki męski głos i wybuchowy charakter,jak zdążyłam zauważyć po krótkiej wymianie zdań.

Dwóch aniołków?Czy chodziło o mnie?Jeśli tak,to o kogo jeszcze?No i w końcu skąd wiedzą o moich zdolnościach,jeśli tak można nazwać lata praktyki?Wszystko było takie niejasne.Wtedy jeszcze nie wiedziałam, w jaką grę się wplątałam i nie miałam pojęcia o jej zasadach w przeciwieństwie do innych graczy.
Leżałam więc zastanawiając się nad swoją sytuacją i obmyślając plan ucieczki,.Wbrew pozorom czułam się tu,w jakiejś starej szopie,głodna i nieświadoma do końca swojego położenia dziwnie bezpieczna.Z rozmowy wynikało,że nic złego nie zamierzają mi zrobić.Narazie.Chyba.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz